sobota, 26 listopada 2011

Świąteczne stempelki...

Leżały w szafie zakopane, zapomniane, bezużyteczne... Nie miałam na nie pomysłu, kiedyś... Odkąd zainteresowałam się scrapbookingiem, w tym stemplowaniem, tuszowaniem, itp. nagle przypomniałam sobie o ich istnieniu. Od razu telefon do siostry angażujący ją do ich odszukania i wyczekiwanie na przesyłkę z Polski. Gdy je już otrzymałam, ucieszyłam się jak dziecko - dosłownie :)
Wciąż nie mam na nie zbyt wielu pomysłów. Samo stemplowanie zajmuje trochę czasu, więc aby sobie uprościć, postanowiłam zrobić bardzo skromne karteczki z ich udziałem. Same stempelki na karteluszkach papieru, tyle. A, zapomniałabym o ulubionych chyba przez wszystkich perełkach w płynie Liquid Pearls
Jeśli chodzi o stempelki, wykorzystałam do ich robienia czarny tusz pigmentowy Choć malutki, jest wydajny, a jego zaletą jest to, że można go kolorować kredkami akwarelowymi i się nie rozmazuje. Świetna sprawa! Dodam taką małą ciekawostkę - osobiście tusze nakładam najpierw na opuszek palca, a dopiero potem na stempel. W ten sposób tuszem dokładnie pokrywam tylko tę część, która ma się odbić. W ten sposób też zużywam dużo mniej tuszu. Moje propozycje: