sobota, 26 listopada 2011

Świąteczne stempelki...

Leżały w szafie zakopane, zapomniane, bezużyteczne... Nie miałam na nie pomysłu, kiedyś... Odkąd zainteresowałam się scrapbookingiem, w tym stemplowaniem, tuszowaniem, itp. nagle przypomniałam sobie o ich istnieniu. Od razu telefon do siostry angażujący ją do ich odszukania i wyczekiwanie na przesyłkę z Polski. Gdy je już otrzymałam, ucieszyłam się jak dziecko - dosłownie :)
Wciąż nie mam na nie zbyt wielu pomysłów. Samo stemplowanie zajmuje trochę czasu, więc aby sobie uprościć, postanowiłam zrobić bardzo skromne karteczki z ich udziałem. Same stempelki na karteluszkach papieru, tyle. A, zapomniałabym o ulubionych chyba przez wszystkich perełkach w płynie Liquid Pearls
Jeśli chodzi o stempelki, wykorzystałam do ich robienia czarny tusz pigmentowy Choć malutki, jest wydajny, a jego zaletą jest to, że można go kolorować kredkami akwarelowymi i się nie rozmazuje. Świetna sprawa! Dodam taką małą ciekawostkę - osobiście tusze nakładam najpierw na opuszek palca, a dopiero potem na stempel. W ten sposób tuszem dokładnie pokrywam tylko tę część, która ma się odbić. W ten sposób też zużywam dużo mniej tuszu. Moje propozycje:







czwartek, 24 listopada 2011

Święta ciąg dalszy...

Niesamowite ile ciekawych rzeczy można wyszperać na przedświątecznych wyprzedażach. Drewniane świąteczne ozdoby do ozdabiania... mieszkania. Gdy je znalazłam, dokładnie obejrzałam (nie chciałam żeby były zbyt grube, kartka nie powinna być zbyt wypukła, w końcu nie dość że ma się zmieścić w kopercie, to będzie jeszcze stemplowana i rzucana po workach listonosza to tu, to tam...).
Potem już tylko kombinowałam co by tu do takiego konika lub dzwoneczka dodać. Efekty:









Niestety na zdjęciach nie widać tuszowania i prawdziwej głębi kolorów, zdjęcia są prześwietlone. Robiłam je bez lampy, za to przy świetle słonecznym. A że w listopadzie tego światła jest bardzo mało, takie mizerne efekty. Po NR się poprawię. Fundujemy sobie pod choinkę aparat z prawdziwego zdarzenia. Może jakieś propozycje (do zdjęć reporterskich, pejzaży i dokumentowania,np kartek)? Ja obstaję przy Nikonie, ale to się jeszcze okaże.

środa, 23 listopada 2011

Boże Narodzenie 2011 czas zacząć :)

Na wstępie zaznaczam, że choć poniższe kartki robiłam sama, to wzorowałam się na pomyśle innej osoby - produkcja gwiazdkowa Paulisi z zeszłego roku.
Pomysł z gwiazdką, jako motywem głównym kartki, bardzo przypadł mi go gustu. Oczywiście ja moje kartki przerobiłam kompletnie ze względu na całkowicie inne materiały, do ich tworzenia, ale opłacało się. W każdym razie mi się podoba.
Jednej rzeczy żałuję - że nie mam profesjonalnego aparatu do uwiecznienia ich rzeczywistego wyglądu, zwłaszcza kolorów. Oto 12 karteczek:












Kartki wydają się proste, ale uwierzcie mi, zajęły sporo czasu. Robiąc każdą kartkę wg tej samej mapki powinno być szybko, ale nie jest, bo jakby nie było ostatecznie każda jest inna. Dobieranie kolorów, papierów, tasiemek, tuszowanie i wycinanie zajmuje mnóstwo czasu. Ale gdybym tego nie lubiła, nie byłoby mnie tu :)
Jutro następna seria (drewniana). Zdjęcia co prawda są gotowe, ale muszę je powtórzyć, bo nie ma nic gorszego w uwiecznianiu czegokolwiek, jak złe światło...

wtorek, 22 listopada 2011

Boże Narodzenie 2010

Oto starocie z zeszłego roku, przetrwało tylko kilka zdjęć (jeszcze wtedy nie znałam słowa scrapbooking, serio) ;)




Wiosennie...zimą...

Kwiaty każdy lubi. A już na pewno każda scrapująca Polka :) Ja za sprawą pewnej znanej mi osóbki pokochałam sztuczne kwiaty, których kształtów i kolorów znajdziemy mnóstwo w każdym internetowym scrap sklepie. Ale dziś nie o takich kwiatkach mowa, a o suszkach. W Irlandii już zima więc i kwiatków coraz mniej, dlatego żałuję, że nie zbierałam ich na potęgę, kiedy mogłam. Z tego co udało mi się uzbierać i ususzyć powstały te karteczki:





Ostatnia kartka, podobno "przebogata" (o gustach się nie dyskutuje), mi osobiście bardzo przypasowała do charakteru i mojej ulubionej kolorystyki - brązy, pomarańcze - po prostu jesień. Tutaj wykorzystałam zasuszone trawy i takie tam, których mnóstwo rośnie wokół nas. Wystarczy się rozejrzeć...

czwartek, 10 listopada 2011

30 lat minęło, jak jeden dzień...

Moja 30-tka minęła w zeszłym roku. Niektórzy dziwnie podchodzą do tej daty. Czują, że zakończył się jakiś ważny okres w ich życiu (okres szaleństwa, zabawy, młodości? o nie! ja jestem młoda cały czas!).
Ja poczułam się odrobinę dojrzalej, mój tata nazwał mnie pełnowartościową kobietą (chyba wcześniej byłam dla niego dziewczyną, hehe), ale przede wszystkim nic się nie zmieniło. Ot, kolejne urodziny za mną.
Ale jeśli niektórzy TĘ datę chcą jakoś specjalnie wyróżnić, to i na kartce z życzeniami powinna być o niej wzmianka. Samo "W dniu urodzin" czy też "Wszystkiego najlepszego" nie wystarczy. Oto moje propozycje, mniej lub bardziej bogate.

Ciekawy pomysł z kieszonką na ukrytą wiadomość podpatrzyłam już dawno z inspirującej książki Julie Hickey "Kartki na wszystkie okazje".

A oto tył owej ukrytej wiadomości


Ta kartka osobiście mi się nie podoba, ale skoro ją zaczęłam i miał to być tort...

A z tą kolei miałam inną łamigłówkę... Otóż mój mąż sądzi, że wygląda jak kartka na ...60-te, nie 30-te urodziny. Też tak uważacie? Mi się podoba, mam go gdzieś ;)

I na koniec:

Kto by pomyślał, że ów wielki koralik oznaczający cyferkę "0" pochodzi z sandałka, który poszedł na śmieci, hihi ;)

środa, 9 listopada 2011

Dla maluchów

Wdzięczny temat. Na wyspach przyjęło się, że kolorem dziewczynek jest różowy, chłopczyków natomiast niebieski. A co z resztą pięknych barw: zielony, pomarańczowy, czerwony, żółty, brązowy? Kolory jesieni, to moje kolory, jednak robiąc kartkę dla dziecka, sama często się zapominam. W ten sposób dla dziewczynki powstaje różowa karteczka, dla chłopczyka niebieska.
Dziewczęco:



Coś dla chłopczyków, następnym razem :)

Skromnie...

Pierwsze moje kartki były malowane. Kartka papieru, czarny cienkopis i kredki akwarelki. Dla przykładu:


Z czasem wszystko zaczęło się zmieniać. Gdy zobaczyłam, co można stworzyć z papieru i przy pomocy innych narzędzi oraz materiałów, których jest mnóstwo, postanowiłam wgłębić się w temat i pobawić w moje małe co nie co...
Ostatnia kartka:

Stopniowo pokażę, co mam do pokazania.
Tak apropo, czy Wy też jesteście często niezadowolone z tego, co powstało?