O mnie

Moje zdjęcie
Mama 2 dzieciaczków, szczęśliwie zakochana, uwielbiająca rękodzieło (jakiekolwiek), jogę i czytanie książek. Swoją pasją do scrapbookingu pragnę dzielić się tutaj i na FB jako Handmade by Marzka30
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą shadowbox. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą shadowbox. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 lutego 2019

Wygrana na blogu DIY-zrób to sam

Pragnę się pochwalić, że moja praca - biały, zimowy shadowbox -  została wybrana jako najładniejsza praca na blogu DIY - zrób to sam w wyzwaniu pt. "Poświąteczne zero waste", gdzie bawiłyśmy się w recykling :)
Druga wygrana - zwycięstwo za najbardziej kreatywną pracę otrzymała Klimju. 
Super sprawa z tym recyklingiem. Ja wykorzystałam pudełko po mini tekturkach. Posmarowałam klejem, obsypałam brokatem i na kostkach 3D przykleiłam świąteczne ozdóbki do środka oraz digi stempel na środku. Z tylu przyczepiłam sznurek i życzenia - to taka świąteczna dekoracja - zawieszka. 
Bardzo mi miło i jeszcze raz dziękuję DT DIY - zrób to sam :)

Moja praca:



Podobny, tylko złoty, shadobox opublikowałam kilka postów wcześniej:


A w zeszłym roku zrobiłam ten:
 (jak widać poświąteczny recykling nie był czymś nowym u mnie :)








piątek, 18 stycznia 2019

Zimowy shadowbox po raz drugi

W poprzednim poście pokazałam drewniane pudełko po tekturkach (złota wersja), które zamiast wyrzucić (nie śmiałabym!) postanowiłam przerobić na dekorację świąteczną. Znów świąteczny recykling.
Te drugie z kolei pudełko w całości pokryłam klejem, już bez malowania farbką, i od razu całe posypałam białym brokatem. Już nie miałam 8 tekturek do jego wypełnienia więc wykorzystałam wycięte z wykrojników śnieżynki i gwiazdki znalezione gdzieś w przydasiach. Tu też dokleiłam digi stempel oraz sznurek i kartkę papieru z życzeniami z tyłu. Gotowe!
Niestety nie mam zdjęcia tego pudełka przed udekorowaniem go, ale proszę sobie wyobrazić drewniane małe pudełeczko13x13cm, z przegródkami, w których swego czasu leżało po 5 sztuk 9 różnych świątecznych tekturek. Zostało samo pudełeczko i jak widać 2 ostatnie tekturki (25th Dec, Noel).


Pudełeczko te zgłaszam na wyzwania w:







czyli mój ulubiony ostatnio recykling






Wciąż świątecznie

Sprzątając biurko po świątecznym szaleństwie kartkowym (i nie tylko) wpadły mi w rękę ostatnie niewykorzystane jeszcze świąteczne tekturki i pozostałe po nich drewniane pudełeczko z przegródkami. Dwa takie komplety miałam i obydwa postanowiłam wykorzystać, i przetworzyć. Znów recykling czyli coś z niczego :)

Poniższe pudełeczko pomalowałam złotą farbką akrylową, a brzegi obsypałam obficie złotym brokatem, który świetnie trzymał się jeszcze mokrej farby. Po wyschnięciu, w okienkach na podwójnych kostkach dystansowych przykleiłam pozostałe tekturki, a na środek nakleiłam digi stempel. Z tyłu klejem na gorąco przykleiłam sznureczek do zawieszenia zaklejony kartką, na której były życzenia (nie zrobiłam zdjęcia z tyłu, ale proszę sobie to wyobrazić). 


Moją dekorację zgłaszam na wyzwania na blogu:











środa, 27 grudnia 2017

Świąteczny shadowbox

Z malutkiego pudełeczka po świątecznych tekturkach postanowiłam zrobić COŚ -
malutka dekoracja świąteczna, którą można postawić na półeczce, albo powiesić na ścianie czy nawet na choince. Ja ją podarowałam przyjaciołom zamiast kartki świątecznej, a życzenia napisałam z tyłu na przyklejonej karteczce. 
Pudełko po tekturkach było z jasnego drewna, w kolorze tekturek.
Pomalowałam je białą farbą akrylową i jeszcze zanim farba wyschła posypałam białym brokatem. Gdy wszystko wyschło podkleiłam wybrane tekturki podwójną kostką dystansową, które dodatkowo przyczepiłam na klej Magik, bo żadna taśma czy też kostka dystansowa nie będzie się dobrze trzymać brokatu. 
Na środeczku przykleiłam digi stempel, z tyłu biały sznurek do zawieszenia i gotowe!



Pracę zgłaszam na wyzwania na:

blogu Filigranki - wyzwanie #29 pt. "Cicha noc"
bo praktycznie wszystkie tekturki kojarzą mi się ze świąteczną białą cichą nocą... wszystkie one symbolizują nam ten piękny okres, gdy w nocy rodzi się Jezusek :)


bo i tekturkowa mini-choinka, i prezent, i bombka, i pan piernik, który w moim wypadku zawsze wisi na naszej choince jako ozdoba choinkowa do zjedzenia :) wszystko to z mojej pracy wiąże się z tematem wyzwania



wtorek, 26 marca 2013

Shadowbox po raz drugi...

Pierwszy shadowboxik robił się dosyć długo, jak wszystko, za co zabieramy się po raz pierwszy. Planowanie, zastanawianie się, poprawianie... Czasem weny nie ma... Czasem coś nie wyjdzie i trzeba zaczynać od nowa...
Ten shadowboxik powstał w niecałe pół godziny. Farba pękająca, do czego niestety doszłam sama, bo nie ma o tym wzmianki ani na opakowaniu, ani w sklepie, schnie szybko i pęka właściwie po ogrzaniu jej, w moim przypadku suszarką do włosów. I teraz jestem z niej zadowolona. Niestety wciąż nie wiem jak dokładnie wyciąć brzegi tektury, aby po sklejeniu powstała ładna rameczka, bez żadnych przerw na rogach. Dlatego poniższy shadowbox, też wielkanocny, nie różni się dużo od poprzedniego, bo rogi ma "zatuszowane".








Suszarka do włosów, nóż do steków, kawałek zwykłej gąbki do nakładania farby lub tuszowania...ktoś by pomyślał "Ale nieprofesjonalnie!". Dla mnie liczy się efekt końcowy, nie ważne jakie środki stosujemy, aby go uzyskać. Oczywiście dotyczy to tylko powyższych robótek :) 

czwartek, 21 marca 2013

Po raz pierwszy...

Mój pierwszy shadowbox. Najpierw przyjrzałam się innym blogom, ale każdy tworzy po swojemu. Tak więc nawet nie mam do kogo się tu odnieść, bo i tak moje pudełeczko jest zrobione według własnych wytycznych, własnych, ustalonych rozmiarów i znów z własnymi rysunkami, malowanymi kredkami akrylowymi. 
Tak wyglądało przygotowanie:





W pudełeczku źle wycięłam rogi ramki, więc nie chciały się zejść po sklejeniu. Pomalowałam je farbą pękającą, wysuszyłam. Wyglądało to koszmarnie, ale to jeszcze przecież nie koniec:


Wszelkie niedoskonałości da się zatuszować. My kobietki dobrze się na tym znamy, hehe!
Ostatecznie gotowe shadowbox wygląda tak:




Nie tak źle, prawda? Ach, to samouwielbienie, hahaha :) Nawet nie wspomnę, ile ja to robiłam. Mój mąż to tylko przychodziła do kuchni, zaglądał nad czym tak pilnie ślęczę i odchodził zrezygnowany. Pudełeczko jest malutkie, wielkości kartki. Czy był sens siedzieć tak długo i je tworzyć? BYŁ. Przecież to uwielbiam. Po to tu w końcu jestem.
Pozdrawiam
Ps. Za stempelek pragnę podziękować domci